Rozkoszuję się książkami Jane Austen, sióstr Brontë i Elizabeth Gaskell. Uwielbiam epoki, w których odgrywają się akcje ich powieści. A najbliższa memu sercu jest epoka wiktoriańska. Kocham, kocham, kocham! Ah, gdyby tak móc cofnąć czas…

Z tego względu, bez zastanawiania, jakiś czas temu sprzedałam swoje książki tych pisarek z różnych wydań, aby zakupić nową, przepięknie wydaną serię Świata Książki. Choć niestety, jeszcze sporo tytułów domaga się swego wydania w Angielskim Ogrodzie. A ja skanduję razem z nimi: chcemy, chcemy, chcemy!
Te kwiaty, te kolory… W pewien sposób deifikuję te książki. Ekscytuję się nimi. I cieszę oko każdego dnia.
Kocham, kocham, kocham. Tak, dzisiaj kocham bardzo. 😉

Elizabeth Gaskell, urodziła się w 1810 roku. W wieku dwóch lat straciła matkę. Jej macocha była siostrą szkockiego artysty, Williama Johna Thomsona, który specjalizował się w miniaturach i w 1832 namalował słynny portret Elizabeth.
Pierwsza powieść Gaskell, Mary Barton, została anonimowo opublikowana w 1848 roku. Najbardziej znanymi powieściami są Cranford (Panie z Cranford), North and South (Północ i Południe) i Wives and Daughters (Żony i córki). Stała się popularna głównie dzięki historiom o duchach, w których pisaniu wspierał ją Charles Dickens i który publikował je w magazynie „Household Words”. Styl tych opowiadań, zaliczanych do fikcji gotyckiej, był zupełnie inny od stylu, który stosowała w powieściach.
Gaskell ponadto napisała pierwszą biografię Charlotte Brontë, która odegrała znaczną rolę w odbiorze tej pisarki.

_________________________

Margaret Hale wraz z rodziną przenosi się z zielonego Helstone z południa Anglii, do robotniczego Milton* na północy. W zadymionym mieście młoda kobieta odkrywa świat, o jakim nie miała pojęcia. Świat pełen biedy, chorób i nieustannego wiązania końca z końcem. Tam, dobra i wrażliwa na ludzką krzywdę Margaret poznaje przemysłowca Johna Thorntona oraz zaprzyjaźnia się z rodziną Higginsów, która dla niego pracuje. Gdy w fabryce wybucha strajk, Margaret nie ma wątpliwości, po czyjej stronie stanąć…

Jeżeli chodzi o bohaterów powieści…
Napiszę krótko: kocham Johna Thorthona! Za jego stanowczość, trwanie w swych poglądach. Ale i także za to, że potrafił w odpowiednim momencie odpuścić i przeprosić. Choć na początku nie pałałam do niego sympatią, z każdym kolejnym rozdziałem oddawałam mu kawałek serca, aż skradł je całkowicie. A gdy po obejrzeniu serialu „Północ Południe” produkcji BBC z 2004r. moje jego wyobrażenie nabrało wyglądu Richarda Armitage’a, to przepadłam. Kocham, kocham, kocham!

Za to Margaret Hale drażniła mnie na potęgę. ‚Dobrze wychowana’ zadzierająca nosa panna, która od czasu do czasu ma infantylne zapędy. Podobnie, jak pan Thorthon, jest uparta w swoim zdaniu, lecz w przeciwieństwie do niego, u Margaret to ośli upór. Po części ją rozumiem, nienawidzi Milton, w którym przyszło jej żyć i każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, jakiego może się złapać, jest wykorzystywany przeciw przemysłowcom i zadymionemu miastu. Nie można jednak zapomnieć, że Margaret ma również zalety. Największą, bez wątpienia jest wrażliwość na ludzką krzywdę. A gdy czytelnik widzi i czuje, jak panna Hale dojrzewa z każdą stroną, zaczyna przymykać oko na jej wady.

„Północ i Południe” to historia miłości i oddanej przyjaźni. Historia, w której dobroć serca musi zmierzyć się z bezwzględną walką o przetrwanie.
Ale przede wszystkim jest to książka o problemach angielskiego społeczeństwa podczas narodzin bawełnianego przemysłu. O relacjach pracodawców z pracownikami, o strajkach.
A wszystko to okraszone historią epoki wiktoriańskiej, którą pochłaniam z wielkim apetytem.

Choć na blurbie czytamy, że to wymarzona lektura dla miłośników Jane Austen i sióstr Brontë, to jednak sięgając po tę książkę należy pamiętać, że styl Gaskell jest całkowicie inny, choć równie wyjątkowy.
Dialogi, czasem przeciągłe i podchodzące pod monologiczne, przeważają w tej książce. Akcja toczy się swoim powooooolnym tempem, bez spektakularnych zwrotów. Mimo to książka absolutnie nie jest nudna. Język i barwne opisy Gaskell wciągnęły mnie od pierwszej strony.

Wart uwagi jest również serial „Północ Południe” produkcji BBC z 2004 roku, w którym rolę Margaret Hale wcieliła się przepiękna Daniela Denby-Ashe, a Johna Thorthona grał wyjątkowy, przystojny, o boskim głosie Richard Armitage. (law, law, law). 😛
Gdy tylko przeczytacie książkę, obejrzyjcie koniecznie. 🙂

Jeżeli chodzi o cuuuuudooooowne wydanie, to jak już wiadomo, zachwycam się. Bardzo.
Jest doskonałe, bajeczne, perfekcyjne, fenomenalne, magiczne, fantastyczne, nieziemskie… Mogłabym tak bez końca.
Twarda oprawa w obwolucie, czy też bez, jest tak samo piękna i malownicza. Do tego praktyczna wstążka zamiast zakładki, dopasowana kolorystycznie. Kocham, kocham, kocham. #mojaambrozja 😉

 

*Milton – fikcyjna nazwa miasta, którego pierwowzorem jest Manchester.

Nie bądź żyła! Podziel się: